Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Clinic4Car.pl - grupa rabatowa dla klubowiczów
#11
Z uwagi na to że jest garażowany na zwykłym osiedlu, mycie pianą odpada (wiadomo, życzliwi zawsze się znajdą :evil: ). Więc plan jest taki, aby go najpierw umyć na bezdotyku w pobliżu, podjazd pod dom, domycie ręczne z nalotu po myjni :lol: . Wtedy poczekam aż wyschnie, i do akcji wejdzie tar & glue remover (na lakier, poza plastikami). Powinno pójść szybko, ale lakier po roku stał się już nieco chropowaty. Potem znów podjazd na myjnię, spłukanie na czysto (może też jeszcze raz go umyję, bo nie wiem czy nie będzie lekko tłustawy po tym środku do usuwania smoły). Jak wyschnie to kolejny raz podjadę na myjnię ale przed wjazdem zostanie zroszony cały (znaczy cały lakier+felgi) deironizerem ADBL vempire liquid, po spłukaniu obficie wodą podjazd pod dom. Po wyschnięciu zabawa z powłoką polimerową fusso F7.

Mam nadzieję, że się wyrobię w jeden dzień Tongue Pracy będzie dość sporo, najwięcej chyba pochłonie samo mycie. Chociaż nakładanie powłoki i jej docieranie też trochę zajmą, aby zrobić to dokładnie.

Taki jest plan , zobaczymy jak będzie z wykonaniem :mrgreen:
Odpowiedz
#12
No plan naprawdę ambitny i pewnie przyniesie zamierzony efekt. Big Grin Big Grin
Odpowiedz
#13
Wow :-) ja ostatnio zakupilem quick detailer adbl po myciu na bezdotyku oraz adbl interior qd(do kokpitu) . Ale zastanawiam sie nad powloka ceramiczna tylko ze koszt ok 1500zl . Tez niestety parkuje albo pod blokiem, albo u Teściów co bedzie plusem w lato zeby auto myc :-)
Tipo 1.4 Pop - Łódź
[Obrazek: icon3.png]
Odpowiedz
#14
I już po myciu. Plan się udał w 100% Big Grin . Zeszło mi z tym półtora dnia uczciwej roboty.
Powiem tak. Zakup tar & glue removera i deironizera to był strzał w 10. Oczywiście najpierw była myjnia bezdotykowa.
Zmywanie asfaltu było dość prostą czynnością, ale pochłonęła dużo czasu. Nawet przeciągnięcie maski ściereczką nasączoną tar removerem zaowocowało brązowawym kolorem na ścierce (kolor rozpuszczanego asfaltu, smoły) :o . Po zmyciu i wysuszeniu nadszedł czas na deironizera. Pomyślałem - to będzie już proste, spryskać, zaczekać i spłukać. W teorii tak, w praktyce już tak nie było :lol: :lol: Podjechałem na na stację benzynową z myjnią bezdotykową, wyciągnąłem adbl liquid vampire, i przykręciłem atomizer (tę końcówę do spryskiwania). Albo ona była jakaś felerna, albo ten produkt tak ma, ale po i kilku psiknięciach ten atomizer rozłazł się na dwie części :evil: Złożyłem go do kupy (mocne wciśnięcie, takie "na kliknięcie"). I po kilku psiknięciach to samo.. No żesz.... Namordowałem się niemiłosiernie żeby to rozpylić. I ta buteleczka (0.5 litra) z tym atomizerem tak jakoś dziwnie zrobionia, że w miarę ubywania płynu z buteleczki stawała się coraz bardziej płaska (tak jakby powietrze nie zastępowało ubywającego płynu. W końcu się udało, ale byłem ufajdany na rękach niemiłosiernie tym śmierdzielem (podjazd na stację benzynową był zbawienny, bo inaczej bym rąk nie umył przed wejsciem do auta) :lol: :lol:
Zaczekałem z 5-7 minut aż ten płyn zaczął działać, I zadziałał. Naprawdę szczerze polecam deironizer na lakier - zrobił się bardziej czerwony niż na felgach :lol:
Może dlatego że felgi dość czesto myłem, nawet ręcznie szmatą z wodą, i pyłu na felgach dużo nie było. Ale wokół samochodu było czerwono - z drzwi i progów naprawdę dużo pyłu z klocków zeszło.
No więc ok, minął czas - wjechałem na myjnię. Tak się pienił ten deironizer w kontakcie z wodą z myjki pod ciśnieniem, że musiałem na myjnie jechać dwa razy aby go spłukać (bo mi kasy brakło). A myślałem te będzie prosto :lol:
Uff, po myciu (zajęło ponad 5 godzin). Samochód wysechł. Ostatnie poprawki - czyli zdmuchnięcie, lekkie przejechanie ściereczką piachu który przyległ podczas przyjazdu spod myjni.
Przyszedł czas na F7. Sam produkt smierdzi trochę jak pasta do podłogi Big Grin , ale tragedii nie ma. Konsystencja - taka minimalnie zagęszczona woda (po wstrząśnięciu buteleczki). Aplikacja była dziecinnie prosta - do F7 są dołożone gąbeczki w zestawie. Po wyschnięciu na elemencie (np. masce, czas schnięcia ok 15 minut), (dość) lekkie przetarcie czystą ściereczką. Po wyschnięciu F7 jest biały, podczas polerowania ręcznego ten wyschnięty nadmiar środka tak jakby w pył się zamieniał, ale szło dość lekko.
Ale powiem wam tak, jestem w 100% zadowolony - lakier jest teraz czyściutki, taki "śliski" w dotyku. Błyszczy się całkiem dobrze. Zobaczymy czy będzie kropelkował w deszczu i ile wytrzyma (po kilku miesiącach trzeba będzie powtórzyć "powłokowanie" - nie piszę woskowanie, bo to nie jest wosk).

Ja jestem mega zadowolony z weekendu chociaż nogi trochę bolą od kucania przy aucie :lol: Nawet nie myślałem że mogę mieć wiecej pyłu z klocków na lakierze (drzwi, progi) niż na samych felgach. Nie robiłem zdjęć bo mi się po prostu nie chciało, i miałem brudne ręce. Było warto. Wink
Odpowiedz
#15
Vampirem śmierdzielem oprócz felg spryskałeś również karoserię?
Tipo sedan 1.6 automat 8-)
Odpowiedz
#16
bibi post_id=1935 time=1490608654 user_id=49 napisał(a):Vampirem śmierdzielem oprócz felg spryskałeś również karoserię?
Vampire liquid się do tego nadaje:
Cytat:Neutralne pH sprawia, ze jest bezpieczny dla wszystkich powierzchni na zewnątrz auta i może być stosowany do codziennej pielęgnacji felg i lakieru. Świetnie radzi sobie z bieżącymi zabrudzeniami jakie każdy spotyka na drodze.

Nie używałem vampire, ale vampire liquid (adbl)
Odpowiedz
#17
bibi post_id=1935 time=1490608654 user_id=49 napisał(a):Vampirem śmierdzielem oprócz felg spryskałeś również karoserię?
Vampire liquid się do tego nadaje:
Neutralne pH sprawia, ze jest bezpieczny dla wszystkich powierzchni na zewnątrz auta i może być stosowany do codziennej pielęgnacji felg i lakieru. Świetnie radzi sobie z bieżącymi zabrudzeniami jakie każdy spotyka na drodze.

Nie używałem vampire, ale vampire liquid (adbl)
Odpowiedz
  


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości